reklama
WYSZUKIWARKA
OSTATNIO NA FORUM
~Paulina: Tzw "nowości" kupuję zazwyczaj kilka miesięcy po premierze. Staram się czytać recenzję, ale najczęściej wybieram pod wpływem autora. Wiadomo- ulubionego twórca kupuje się niczym kota w...
~ewapfeifer: Z grubsza chyba tak. Nadal pozostają dla mnie zagadką badania rynkowe, wg. których najlepiej sprzedaje się sensacja, kryminał i pokrewne. Nijak mi się nie zgadza z praktyką. Może specyfika...
~Tajemniczy_Mezczyzna_z_Teczka: Yhym, czyli z jednej strony ludzie obeznani mają duży wybór, bo wiedzą gdzie szukać, ale problemem jest kasa, bo musieli by wydawać dużo za dużo, tudzież to, że nowość nie zawsze jest...
~kazek:Horrorów w naszych bibliotekach rzeczywiście jest tyle, co kotek napłakał. Jakby bibliotekarze wstydzili się zamawiać "takie" tytuły :(
~Paulina: Uwielbiam moją powoli powiększającą się biblioteczkę i jeśli trafiają mi się pieniądze do wydania to wydaje je właśnie na książki ;) Staram się szukać jak najlepszych i...
newsLETTER
 zapisz się |  zrezygnuj
reklama

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Pociąg do..? - MIEJSCE III: charlie librarian - Kanciapa

Lubił swoją pracę. Nie tylko pozwalała mu na długie godziny czytania, ale równocześnie zapewniała tyle kontaktów międzyludzkich, ile było mu niezbędne do życia czyli praktycznie zero.
Nie musiał z nikim rozmawiać o pogodzie, ciąży Marlenki z trzeciego piętra i podwyżkach podatków. Miał głęboko w dupie pogodę, ciążę Marlenki; podwyżek podatków nie miał tak głęboko w dupie, bo w końcu za coś trzeba było żyć, a marne pensum bibliotekarza ledwie wystarczało na egzystencję. Nie narzekał jednak. Pogodzony z losem, dzień w dzień przychodził do swojego repozytorium Dokumentów Rękopiśmiennych Zakazanych i Utajnionych przy Bibliotece Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Choć nazwa jego działu brzmiała dość tajemniczo i groźnie oraz obiecywała mnóstwo skrytych tajemnic państwowych i sekretów to szara rzeczywistość wyglądała inaczej. Aktami, które miał pod swoją opieką nikt się nie interesował, co ciekawsze egzemplarze na początku lat dziewięćdziesiątych wyjechały w nocy ciężarówkami i uległy utlenieniu przy wydatnej pomocy byłych funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Inne dawno zabrał IPN. Zostały druki wydatków restauracyjnych oficerów MO, SB. Czasem z nudów zajrzał do „teczek”. Najczęściej znajdował tylko niechlujnie wypełnione raporty z kolacji ministerialnych. Jedyne tajemnice jakie można było odkryć w jego repozytorium, to te dotyczące kulinarnego rozpasania urzędników Państwa Ludowego.
W pracy czytał książki, porządkował dokumenty (był pedantyczny i uwielbiał porządek na swoich półkach). Czasem przypałętał się tylko jakiś dawny działacz „Solidarności” szukający haków na swoich „kumpli” z „S”. Najczęściej odchodził z kwitkiem. Kwitkiem dosłownym – na przykład z restauracji „Pomorska” z 1980, w której to spożywał śniadanie oficer SB z niejakim TW „Tomciem Paluchem”. I tyle mógł działacz uzyskać. Jego osobiście mierzili tacy ludzie niepotrafiący zapomnieć o przeszłości, szukający zemsty. Jednocześnie ich rozumiał. Taki „Tomcio Paluch” sprzedawczyk i informator komunistycznej władzy, a obecnie zasiada w (lepiej nie mówić, bo ściany mają uszy)… Natomiast człek co nerki sobie na styropianie przeziębił jedzie na marnej rencinie. Ogólnie cisza panowała w jego mikrokosmosie metalowych regałów, zawalonych kurzącymi się teczkami.
Spokój królował dopóki nie zjawiła się ONA. Z początku myślał, że dziewczę się zgubiło. Wyglądała na sekretarkę, któregoś ministra. Krótka mini, jedwabne pończochy opinające fantastycznie długie nogi, biała bluzka z dekoltem, który nęcił a jednocześnie niczego nie obiecywał. Długie czarne włosy, a on miał pociąg do czarnowłosych kobiet. Pociąg straszliwy i nieokiełznany. Na jego pytanie, zadane w dość obcesowy sposób: Czy nie zgubiła się pani? Odpowiedziała przecząco. Przyszła do niego, bo potrzebuje pomocy. Miał jej znaleźć TW „Makabreska”. Jej czerwone usta drżały gdy wypowiadała pseudonim, a w oczach pojawiły się łzy. Domyślił się, że to sprawa osobista. Obiecał, że poszuka, powiedział dziewczynie, żeby przyszła za dwa dni. Dwa dni minęły mu bardzo szybko. Przeszperał wszystkie zakamarki w swoim wydziale, pracował wytrwale i ciężko. Znalazł mnóstwo materiałów o „Makabresce”. Nie zamierzał ich jednak dawać dziewczynie od razu. O nie! Gdyby przekazał jej wszystko, nigdy nie zajrzałaby do jego pustelni. Dlatego postanowił karmić ją okruchami, strzępkami informacji. Za każdym razem obiecując więcej. Plan się udał, dziewczyna ucieszona była nawet z tych drobin. Zaczęła coraz częściej przychodzić do niego. On wydzielał informacje o „Makabresce” niczym Szkot dzielący chleb między swoje dzieci. Podczas jej odwiedzin rozmawiali, żartowali. Zdobywał coraz większą pewność, że to przeznaczenie, i że Monika (tak miała na imię) to ta jedyna. Nie mógł w nocy spać, świadomość faktu, że informacje o „Makabresce” skończą się nieubłagalnie, przyprawiała go o koszmary. Wielokrotnie w swoich snach, słyszał głos mówiący „Do widzenia”, dobiegający z ciemnego korytarza prowadzącego na zewnątrz jego biblioteki. W jednym śnie wstrzymał oddech, próbując dostrzec w ciemnościach coś, cokolwiek, co pozwoliłoby mu odkryć źródło tych dziwacznych, a zarazem nieoczekiwanie pociągających dźwięków. Domyślał się, że to był głos Moniki. Obsesja związana z Moniką była równocześnie spleciona z historią „Makabreski”. A ona była długa… Nastał dzień, w którym miał przekazać ostatnie materiały Monice. W nocy przyśnił mu się pomysł. Uknuł plan, który pozwoli mu zatrzymać Monikę przy sobie na zawsze. W swoich pokojach magazynowych miał małą kanciapę, otoczoną ze wszech stron regałami. Nikt tam oprócz niego nie zaglądał. Poobwieszał ją choinkami zapachowymi w ogromnej liczbie. Miejsca w niej starczało zaledwie na jedną leżącą osobę. Było w tej kanciapie sucho i przewiewnie. Idealne warunki… Teraz tylko musiał czekać na przyjście Moniki, czekał za ladą skupiony, oddychając płytko. Widział ją oczyma wyobraźni, w tej kanciapie. Będą razem na zawsze. Pod ladą nerwowo zaciskał dłoń na kuchennym nożu. Nikt nie zabierze mu Moniki.


Sondaż
Opowiadanie KANCIAPA oceniam na:
5
4
3
2
1
stat4u

Wydawnictwo Fu Kang © 2011
All Rights Reserved
[O Fu Kang] [Mapa witryny] [Polityka prywatności] [Kontakt] [FAQ] [Współpraca] [Reklama]